Relacja z Podróży Marzeń do Zakopanego

Zakopane 2013
Zakopane 2013

Relacja z Podróży Marzeń

 

Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku – Lao-tzu
Należę zdecydowanie do osób, które są zdolne uwierzyć, gdy to będzie już namacalne. Wiadomość o planach wyjazdu przyjęłam na chłodno. Cóż, zbyt wiele spotkało mnie rozczarowań, by entuzjazm wziął górę, ponadto lepiej dać się mile zaskoczyć. Do samego wyjazdu ciężko było mi uwierzyć, że wraz z dziećmi będziemy mogli pojechać w miejsce, do którego zapewne nie pojechałabym jeszcze przez wiele najbliższych lat. Sama wychowuję swoje dzieci, bez pomocy rodziny, a więc takie wycieczki są w mojej sytuacji trudne do realizacji.
Jeszcze na godzinę przed wyjazdem, mimo iż dzieci krzyczały, że już stoi autokar, miałam obawy pro po wyjazdu czy nic nie stanie na drodze. Najtrudniej jest wytłumaczyć dzieciom -, że coś, na co tak bardzo czekają, się jednak nie wydarzy,- tak, aby nie straciły poczucia wiary i nie czuły się oszukane. Wyobrażałam sobie, że w ostatniej chwili zostanie stwierdzona jakaś awaria czy inna historia, która uniemożliwi nam podróż. Uspokoiłam się dopiero, kiedy byliśmy już w połowie drogi, gdzie zmęczenie otuliło już wszystkie inne odczucia. Opóźnienie jakie brałam pod uwagę spotęgowało pragnienie snu, chciałam już jedynie dojechać do hotelu i położyć się spać. Wjeżdżając do Zakopanego, nie byłam już w stanie zasnąć. Nigdy wcześniej nie byliśmy w górach. Budowle, które mijaliśmy, nierówność terenu oraz ogrom śniegu, było dokładnie oddane moim wyobrażeniom. Oczyma wyobraźni widziałam spoglądające na nas z wysoka góry i gdzieś tam czekały one – szczyty, na które Kadry chciały nas zabrać. Pomimo zmęczenia oraz świadomości, że zaraz trzeba zgodnie z planem wstać, nie mogłam zasnąć, tkwiłam przy oknie dając oczom i uszom nacieszyć się spokojem tego miejsca.
Piątek zaczęłam wcześniej, mimo przesunięcia godziny planu dnia, to jednak ekscytacja wzięła górę. Na spokojnie się poszykowaliśmy, zjedliśmy śniadanie na spokojnie i daliśmy się zaskoczyć przy ubieraniu do wyjścia. Zwykle zajmuje nam to chwilę, jednak tego dnia sam pomysł ubioru do zdobycia szczytu, był już wyzwaniem, nie mówiąc już o realizacji. Jak ubrać się na zimę, by się w marszu nie przepocić. Ale wyrobiliśmy się na czas. Autokarem dojechaliśmy do stóp szlaku, gdzie rozpoczęliśmy wspinaczkę. Córka wspinaczkę rozpoczęła od awantury – nie chciała dać się upiąć w nosidełku i to jeszcze na grzebiecie „ Wujka”, który był chętny ją wnieść. Ta chęć musiała spaść na mnie. I powiem szczerze, że wchodząc samemu jest ciężko, zwłaszcza na początku, zanim człowiek się przyzwyczai do wysiłku, ale z dzieckiem, które jest w całym odzieniu waży 1/3 Ciebie – przy pierwszych krokach marzyłam już o końcu wycieczki. Po kilku następnych zaczęła rosnąć duma, która pękła w chwili, kiedy moje malutkie dziecko maszerowało za rączkę i wciąż wolało iść o własnych nóżkach niż na ramieniu „ Wujka”. I muszę przyznać, że zawzięta jest po mamusi, Wujek przekonał ją do rączek dopiero po akrobacjach samolotowych i podskokach. Starsi chłopcy pognali do przodu pełni sił, ambicji, ciekawości i wrażeń, spotkaliśmy się dopiero na wysokości 1215 metrów, bo oto ja sprawowałam władzę nad termosem pełnym gorącego kakao – w innym wypadku zapewne zapomnieliby o moim istnieniu. Miło było widzieć w ich twarzach całe to zmęczenie i eksplozję sił. Dlatego zdobyli szczyt. My z córką wróciłyśmy się na dół, ona zasnęła, a ściana była zbyt stroma i śliska, by ryzykować wchodzenie z nią. Ale za to bardzo przyjemnie nam się schodziło razem, i im niżej byłyśmy, tym lżejsze się mi wydawałyśmy. A ja – podbudowana, swoją siłą, ostrożnością i prywatnym szczytem osiągnięć.
To jednak nie był koniec wrażeń tego dnia. Wiedzieliśmy, że będziemy jechać na basen, jednak ten, był chyba najlepszym, na jakim byłam do tej pory. 20 basenów z wodą termalną – odwiedziłam prawie wszystkie. Nawet z córką wypłynęłyśmy na zewnątrz, gdzie woda była niewiele chłodniejsza od tej w środku, a zima wokół wciąż panowała nie ubłagalnie. Najbardziej niewiarygodne jednak były jaskinie. Wpływało się do jaskini, gdzie lekka para unosiła się delikatnie nad wodą, czuło się chłodne powietrze, piękna gra światła oraz basen, do które wpadały dwie kaskady chłodniejszej wody a nad głową tańczył śnieg z wiatrem w rytm własnych melodii. Widok jakby irracjonalny, niepojęty, jakbym była w miejscu nieosiągalnym i magicznym. Idealna idea stworzona ręką człowieka oraz Matki Natury.
Zwiedziliśmy Gubałówkę. Tu wjechaliśmy kolejką, zdobywanie mogłoby sprawić trochę trudności i przekarmić ten wyjazd. A tak, mieliśmy górski relaks, mogliśmy poczuć się jak na co dzień mogą rozerwać się Zakopianie w swoim mieście. Piłam kiedyś kawę na szczycie Pałacu Kultury i Nauki, a na szczycie góry? Teraz już tak. Odważni zjechali ze szczytu na jabłuszkach i nie było innej możliwości, jak wytarzanie się we śniegu. I przyznam się, że sama z przyjemnością bym zjechała, gdyby moja córka chciała mnie puścić. Bo któż nie pozazdrościłby takiego szaleństwa ? Szaleństwa, o którym można by było opowiadać przy ognisku w śniegu lub wyśpiewać przy nutkach szalonych akordów gitary.
Dzień wyjazdu drażnił żal i rozbudzał tęsknotę, jeszcze zanim wyjechaliśmy, jakby zaraz po przebudzeniu. To chyba sama ta świadomość wyciągnęła słoneczne promienie do nas, przepędzając przeciwności, które stały nam na drodze ku Kasprowego Wierchu i zarazem granicę polsko – słowacką, co właśnie dało możliwość bycia w dwóch miejscach na raz. Wjazd kolejką dostarczył szaloną dawkę widoków, krain z bajki. Na szczycie powitało nas – 16 stopni C. oraz wiatr ze śniegiem. 1987 metrów nad ziemią – to poziom chmur. Chodziłam po śniegu w chmurach. Kolejna zaaplikowana przez Kadry dawka niedowierzania. I kolejna złożona obietnica powrotu kiedyś, kiedy najmłodsza podrośnie i też jak bracia będzie zdobywać szczyty. Radość, piękno, niesamowitość zdecydowanie górowała nad chłodem i zmęczeniem. Nie jestem w stanie zliczyć ile iskierek pojawiło się w oczach moich dzieci. Ile szczęścia im dam dał ten wyjazd? Mnóstwo, to wiem. I wiem również, że dzieci z ich klas również cieszyły się ich szczęściem słuchając opowiadań czy oglądając zdjęcia. Dla najmłodszej uczestniczki też było nie lada wydarzeniem. Choć jestem człowiekiem zranionym, nieufnym, z bagażem przykrych doświadczeń, to jestem również człowiekiem szczęśliwym! Bo miałam szczęście spotkać na swojej drodze prezent, a ktoś delikatnie, pomalutku ciągnął za czerwoną kokardkę, ukazując ludzi, którzy otworzyli przede mną drzwi do wspaniałej krainy, uszczypnęli mnie wiarą, sercem, dotknęli szczytem zimnej rozrywki. Postawili pierwszy krok, odnaleźli drogę oraz plac, zamietli, uprzątnęli i się wprowadzili , do jednego z przyjemniejszych zakamarków mojego skromnego serca.
Jakość podróży mierzy się w liczbie poznanych przyjaciół, a nie przejechanych kilometrach – Tim Cahill – pisarz podróżniczy.

Path

 

więcej zdjęć:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.623458371053510.1073741847.121743641224988&type=1

Jesteśmy dumni, że kolejne dziecięce spełnione marzenia za nami, ale nie byłoby to możliwe gdyby nie nasi przyjaciele.

Chcemy pokrótce przestawić Wam firmy, które nam bardzo pomogły przy realizacji projektu, aby takim drobnym gestem podziękować im za ich wsparcie.

Dziś zaczniemy od tych najważniejszych, bez których nie mielibyśmy środków aby zorganizować ten wyjazd:

1. Firma Karmar S.A. jest z nami od I edycji i zawsze możemy na nią liczyć.

logo_karmar_napis_kolor

 

www.karmar.com.pl

KARMAR S.A. jest firmą budowlaną, obecną na polskim rynku od 1991 roku. Jedna ze spółek BOUYGUES BATIMENT INTERNATIONAL, liderów firm budowlanych na świecie.

Ich wizytówką jest nie tylko pięćdziesiąt zrealizowanych już inwestycji, ale także kilkanaście kontraktów w trakcie realizacji. Łączna powierzchnia obiektów które do tej pory wybudowali  przekracza 1 mln m2, a kubatura wynosi około 4 mln m3. Jak uważa zarząd KARMARu osiągnięcie takich wyników było możliwe dzięki pracy, profesjonalizmowi pracowników, jak również dzięki zaufaniu, jakim obdarzyli ich klienci. KARMAR S.A. angażuje się również w działalność niezwiązaną ze swoją główną misją -budowaniem. Wydają książki podróżnicze, aktywnie wspierają sport, przeznaczając nie tylko środki finansowe, ale przede wszystkim swój czas i siły. Posiadają prężnie działającą sekcję żeglarską, do której z każdym rokiem przystępują nowi członkowie. W barwach firmowych grają w piłkę nożną i jeżdżą na rowerach. Wspierają również zainteresowania swoich pracowników. Tradycją już, stał się ich doroczny konkurs fotograficzny. W tym roku najlepsze prace znalazły się w firmowym kalendarzu.

Starają się pomagać również tym, którym jest trudniej, dlatego między innymi wspierają finansowo Braci Kamilianów w misji wydawania posiłków dla ubogich, współpracują z Caritasem starając się ułatwić życie dzieciom i rodzinom potrzebującym pomocy, a także co roku nasza Fundacja Kadry ze Świata może liczyć na ich pomocną dłoń.

Szczególne podziękowania składamy Pani Joannie Gerber i Panu Maciejowi Malągowi za ich zaangażowanie i dobre serce.

2. Firma, która zapewniła nam ekonomiczny, komfortowy i bezpieczny dojazd do Zakopanego i z powrotem to Raf Trans Sp. z o.o.

Raf Trans

www.raftrans.pl

Raf Trans zajmuje się przewozem osób od 1991 roku. To jedna z najdłużej działających firm transportowych w Polsce, profesjonalna i doświadczona. W swojej ofercie posiada szeroki wachlarz usług transportowych. W skład jej taboru wchodzą autokary i busy marki Mercedes, Scania i Setra. W bieżącym roku poszerzyli swoją ofertę nowe, luksusowe autokary klasy VIP, marki Mercedes. Są to obecnie najlepsze autokary na rynku transportowym, zapewniające pełen komfort podróży.

Korzystając z okazji pragniemy podziękować Panu Łukaszowi Rutkowskiemu za jego nieocenioną pomoc.

 

3. Pensjonat Halny, to zakopiański hotel w którym ugoszczono nas jak najbliższą rodzinę.

HALNY

www.halny.zakopane.pl

Dysponujący sauną i ogrodem pensjonat Halny znajduje się 5 minut spacerem od Krupówek w Zakopanem. Oferuje on jasne pokoje z bezpłatnym bezprzewodowym dostępem do Internetu, częścią wypoczynkową oraz czajnikiem elektrycznym. Wszystkie pokoje w pensjonacie Halny urządzone zostały w klasycznym stylu i utrzymane są w ciepłych barwach. W każdym pokoju do dyspozycji Gości jest telewizja satelitarna i łazienka z prysznicem. Goście mogą zagrać w bilard lub ping ponga, skorzystać z niewielkiej siłowni lub zrelaksować się w fotelu do masażu. Personel czynnej przez całą dobę recepcji oferuje usługi pralni oraz przechowalnię sprzętu narciarskiego.

Każdego ranka pensjonat zaprasza na śniadanie w formie bufetu, które serwowane jest w jadalni. Goście mają również do dyspozycji sprzęt do grillowania, który znajduje się na świeżym powietrzu.Pensjonat Halny mieści się w kompleksie składającym się z 2 budynków. Z kompleksu roztacza się panoramiczny widok na Tatry, a od Równi Krupowej dzieli go zaledwie 400 metrów. Dworzec kolejowy w Zakopanem oddalony jest od obiektu o zaledwie 3 minuty spacerem.

Dobrymi duchami tego domu są Pani Iwona Obidowicz i Pan Piotr Pietrzak, którym serdecznie dziękujemy za gościnę.

4. Kiedy pytamy dzieci, co im się najbardziej podobało, bez zastanowienia odpowiadają “Terma Bukowina”.

www.termabukowina.pl

Aquapark Terma BUKOVINA to niezwykłe miejsce, pozwalające  zaznać znakomitej zabawy, wyśmienitego relaksu i skorzystać ze zdrowotnych właściwości wody wypływającej z najczystszych zakątków Tatr.

Termy bukowiańskie są centrum rozrywki dla całej rodziny, ośrodkiem uzdrowiskowym i rehabilitacyjnym. Obiekty termalne obejmą 20 basenów z wodą termalną. Temperatura wody w basenach utrzymuje się w granicach 30-36°C. Nad bezpieczeństwem kąpiących się gości czuwa wykwalifikowana kadra ratowników, dzięki którym aqua park Bukowina jest jednym z najbezpieczniejszych tego typu miejsc na Podhalu. Tu każdy znajdzie coś dla siebie – sauny na podczerwień i zapachowe, gabinety spa & wellness i wiele więcej!

W tym miejscu chcemy serdecznie pozdrowić Pana Tomasza Gawędzkiego, dzięki któremu dzieci mogły świętować Mikołajki w tak fantastycznym miejscu.

5. Na koniec chcemy Wam opowiedzieć o firmie, która jako jedna z pierwszych zadeklarowała nam swoją pomoc, a w szczególności pragniemy podziękować niezwykłemu człowiekowi – Panu Arkadiuszowi Cymanowi,  To właśnie dzięki jego zaangażowaniu dzieci mogły bezpłatnie skorzystać z kolejek górskich na Gubałówkę i Kasprowy Wierch, co było dla nich niezwykłym przeżyciem.

www.pkl.pl/pl/home

Polskie Koleje Górskie to samorządowa spółka akcyjna powołana 18 lipca 2012 roku przez cztery gminy z terenu powiatu tatrzańskiego – Gminę Miasto Zakopane, Gminę Bukowina Tatrzańska, Gminę Kościelisko i Gminę Poronin.

Misją firmy jest zachowanie tożsamości PKL S.A. w rękach lokalnych samorządów.

  O pozostałych firmach zaangażowanych w III edycję projektu Kadry ze Świata –  podróże okiem Polaków w następnych numerach.