Marta Dymek rozmawia z Izą Pilarską

New Year- New York – czyli mała wyprawa do wielkiego miasta

 
Izę Pilarską ostatnio słyszeliśmy w radiu PIN w jej barwnej opowieści o dalekiej Afryce (możesz posłuchać tutaj: http://www.radiopin.pl/audycje/archiwum/9/Podroze_z_Globtroterem ). W Nowym Roku znalazła dla mnie chwilkę, aby opowiedzieć o swoich wrażeniach z podróży za ocean.

 

Marta: Co zainspirowało Cię do podróży do Stanów?

Iza: U.S.A  intrygowało i kusiło mnie właściwie, od kiedy tylko pamiętam. Szczególnie – Nowy Jork, czyli ta przysłowiowa „stolica świata” to miejsce, którego fragmenty oglądałam od dzieciństwa w ulubionych filmach, o którym śpiewano piosenki i skąd pochodziło przecież tylu inspirujących, autorytatywnych ludzi z najważniejszych dziedzinach otaczającego nas świata – począwszy od polityki, ekonomii poprzez naukę i technologię, aż po rozrywkę, sztukę czy modę (Pamiętajmy że nowojorskie szkoły wykształciły ok. 130 laureatów Nagrody Nobla!).

Jako osoba, która zawsze miała w sobie taką wewnętrzną potrzebę eksploracji, chciałam namacalnie poznać miejsce o których mówi cały świat, tak więc kiedy wreszcie nadarzyła się okazja, na  urzeczywistnienie swojego  marzenia – nie wahałam się ani chwili  i na drugi dzień zaczęłam przygotowania do wyjazdu, począwszy od załatwienia wizy.

Marta: New York – miasto o wielu twarzach?

Iza: Zdecydowane tak. NYC jest miastem kontrastów i swojego rodzaju kopalnią różnorodności. I moim osobistym zdaniem, w tym tkwi właśnie cały jego urok.  Z jednej strony „miasto, które nigdy nie śpi” poraża nas nowoczesnością, chaosem i pędem, ale ta betonowa dżungla ma także swoje spokojniejsze, o wyjątkowo rodzinnym i ciepłym klimacie oblicze –  można to poczuć  chociażby spędzając codzienny lunch na jednej z polanek Central Parku, czy przechadzając się uliczkami magicznego Brooklynu. Nowy Jork to miejsce, gdzie mieszają się wpływy setek kultur. Z tego powodu nie ma kogoś takiego jak typowy „Nowojorczyk”..  nim może być zarówno człowiek o białym kolorze skóry, Afroamerykanin, przedstawiciel wspólnoty hiszpańskojęzycznej czy Chińczyk. Ogromna liczba różnorodnych kultur wywarła wpływ także na wykształtowanie się szeregu poszczególnych dzielnic, skupiających różne mniejszości – np. Little Italy czy jedno z największych na świecie Chinatown.  Kolejną sprawą jest oczywiście także szczególnie widoczne rozwarstwienie ludności NYC pod względem zamożności.  Za każdym rogiem luksusowego wieżowca czy willi znanego w świecie biznesmena znajdziemy kilku bezdomnych mieszkających w kartonach. Ten widok mocno porusza, zwłaszcza, że wśród tych bezdomnych osób obserwuje się masę ludzi młodych, którzy,  żyjąc w mieście, w którym „spełniają się marzenia” nie mogą znaleźć żadnej swojej szansy.

Marta: Twoje ulubione miejsce w New Yorku?

Iza: Bardzo ciężko  wybrać mi jedno takie miejsce, ale poza wszystkimi popularnymi atrakcjami NYC szczególnie miło wspominam  The High Line, ponieważ  jest to coś,  czego w Nowym Jorku odczuwa się deficyt, czyli dodatkowa i nietypowa zarazem zielona przestrzeń publiczna w mieście. Spacer po nowo utworzonej pierwszej zielonej, otoczonej bujną roślinnością,   estakadzie, którą  zbudowano  na  zamkniętej i zdegradowanej linii kolejowej pochodzącej z lat 20tych XX wieku pozwala odpocząć i zrelaksować się od otaczającego Cię zgiełku tego szalonego miasta. Można tu zatrzymać się na jednej z oryginalnych (np. otoczonych wodą) ławeczce, napić się kawy w jednej z kawiarni a nawet obejrzeć film na rozstawionym rzutniku. The High Line jest też ciekawe, bo w porównaniu do innych atrakcji miasta jest stosunkowo młoda: otwarcie estakady odbyło się 8.06.2009.

Drugim miejscem w Nowym Yorku, które z pewnością polubiłam był Harlem. Warto poznać tę część miasta, szczególnie dlatego aby przełamać kłamliwe stereotypy i legendy krążące o rzekomo najniebezpieczniejszej dzielnicy NYC.  Czasy zdecydowanie się już zmieniły. Ja sama miałam przyjemność mieszkać na Harlemie, poznać jej mieszkańców i dowiedzieć się co nieco na temat historii tej wyjątkowo rozwiniętej kulturowo części miasta. No i w tym wszystkim koniecznie trzeba zobaczyć i posłuchać oryginalny  Gospel, którego Harlem jest przecież kolebką! Ja już niestety nie zdążyłam  tego zrobić, czego bardzo żałuję.

Marta: Czy chciałabyś zatrzymać się w New York na dłużej – zamieszkać np. na rok?

Iza: Myślę, że tak, ale właśnie tak jak mówisz nie stałe – ale na rok, dwa. Nowy York jest szczególnie atrakcyjnym miastem dla takich ludzi jak ja – młodych, na początku rozwoju kariery zawodowej, czy kończących naukę. Miasto daje wiele możliwości: to tutaj swoje siedziby mają największe koncerny i firmy, które posiadają renomę na całym świecie. Ponadto, co nawet wydaje się ważniejsze, Nowy York jest otwarty na nowych, ambitnych ludzi, którzy chcą spróbować swoich sił w tym zwariowanym miejscu. Jakkolwiek są też minusy. Dla mnie osobiście, mimo że przemierzyłam już tą drogę za ocean, to wciąż jednak jest ta świadomość w głowie, że to „daleko od domu” czyli od rodziny, przyjaciół i swoich korzeni.  Dużym utrudnieniem jest chociażby 6 godzinna różnica czasu między Warszawą a Nowym Yorkiem, co mocno dodatkowo utrudnia kontakt.

Marta: Udało Ci się spotkać „sławy”?

Iza: Nie…chyba nie, bo szczerze powiedziawszy nie miałam czasu ani nawet ochoty ich „wyszukiwać”, ponieważ chęć zobaczenia jak najwięcej atrakcji, miejsc i innych perełek Nowego Yorku wydawała  mi się ciekawsza on sekundowego zobaczenia biegnącego uliczkami Manhattanu np. Woodiego Allena (a podobno często to się zdarza)  Spotkałam, za to wiele gwiazd „na papierze”:  gdyż praktycznie w każdym barze, restauracji, czy hotelu znajdują się plakaty i zdjęcia różnych gwiazd, które rzekomo również były w tym miejscu. Najczęściej więc spotykałam Carrie Bradshaw (Sarah Jessica Parker) i jej koleżanki z serialowego Sex’n’the City.

Marta: Jakie rady masz dla podróżujących do USA?

Iza: Na pewno dla większości podróżujących największym problem okażą się ceny w Nowym Jorku. Niestety, nie jest to najtańsze miasto na świecie. Dlatego zamiast decydować się od razu na hotele i hostele, polecam próbować  usilnie pomocy wśród znajomych w znalezieniu noclegu w Nowym Jorku. Ceny, które Nowojorczycy proponują za noc są z kosmosu. Druga sprawa nie warto jeździć taksówkami. Metro zabierze nas niemal w każdy zakątek miasta i co najważniejsze, komunikacja miejska kursuje całą dobę we wszystkie dni tygodnia (z ograniczeniami na pewnych odcinkach). Żeby zaoszczędzić parę groszy zwiedzając różne atrakcje, warto przypomnieć, o tym, o czym niewiele osób w gruncie rzecz wie, a mianowicie o zasadzie „pay-what-you-wish”, która obowiązuję w wielu muzeach w Nowym Yorku. Mimo, iż zawsze przy kasach rozpisane są oficjalne ceny warto zapytać, czy w danym miejscu obowiązuje możliwość opłaty według powyżej zasady, lub po prostu wpłacenia czegoś w rodzaju „donation”. Jeżeli tak, ze wejście płacisz tyle, ile sam uznasz za stosowne (może to być nawet 1 USD, podczas gdy oficjalna cena to $20).

Marta: Jakie są Twoje noworoczne plany podróżnicze?

Iza: Jak na razie udało odkryć mi się (chociaż trochę) cztery kontynenty: Europę, Afrykę, Azję i Amerykę PN. Dlatego obecnie największą ochotę mam na coś nowego czyli  Amerykę Południową. Myślę o jakimś wyjeździe bardziej objazdowym łączącym minimum dwa – trzy kraje. Na pewno chciałabym zahaczyć przy tym o Peru i Chile. Jednak najchętniej, chciałabym aby ten wyjazd nie był tylko czysto turystyczny, dlatego tak jak najbardziej lubię podróżować, spróbuje  połączyć tutaj przyjemne z pożytecznym, angażując się przy okazji w jakiś wolontariat lub praktykę zawodową.

Marta: Życzę, w takim razie realizacji tych podróżniczych marzeń. Dziękuję za spotkanie.

Iza pion_n