5 grudnia odbyła się Podróż Marzeń!

  

Agata i Damian zobaczyli Barcelonę z jej najważniejszym dla nich punktem – Stadionem FC Barcelona. Ponadto odwiedzili: Świątynię Sagrada Familia, Casa Mila czy Parc Güell. Byli tez na wzgórzu Tibidabo, z którego roztacza się niesamowity widok na miasto.

Agata i Damian złapali bakcyla podróżowania i już nie mogą doczekać się następnej podróży. Chcieliby też wrócić kiedyś do Barcelony i zabrać znajomych by być ich przewodnikami – bo oni już tu wiedza co i jak…

 

Dziękujemy A i n i e  Ambroszkiewicz, która profesjonalnie, z pełnym zaangażowaniem pokazywała drogę naszym podróżnikom.

Przekazała nam też kilka wersów po powrocie. Przeczytajcie jak było.

 

PODRÓŻ, KTÓRA USKRZYDLA

 

Warszawa 5 grudnia 2012, zwykły zimowy poranek na lotnisku Warszawa Modlin, wieje lodowaty wiatr a kółka walizki zapadają się w szorstkim śniegu. Ale zaczerwienione na mrozie twarze rozpromienia uśmiech, a w powietrzu czuć nutkę podekscytowania towarzyszącą nowym przeżyciom i podejmowanym wyzwaniom.

To już dzisiaj!! Nareszcie nadszedł ten długo wyczekiwany moment. Agata i Damian rozpoczynają swoją Podróż Marzeń.

 

Po raz pierwszy w przestworzach

 

Już sam lot jest przyczyną wielkiego poruszenia, jako że dzieciaki po raz pierwszy w życiu są na pokładzie samolotu i szybują w przestworzach. Na początku pojawiło się trochę obaw, jednak bardzo szybko ustępują one ogromnej radości z podniebnej przygody. Przez cały lot z nosami przyklejonymi do szyby, dzieciaki obserwują świat z zupełnie nowej perspektywy.

 

B A R C E L O N A

 

Cel naszej podróży, Barcelona wita nas słońcem, plażą i palmami. Mimo że wcale nie jesteśmy tak daleko od domu, dla dzieciaków to jest prawdziwa egzotyka i nie mogą uwierzyć, że w grudniu może być tak ciepło i słonecznie. Jednak na opalanie jest mimo wszystko za chłodno, a woda mimo sporej liczby surferów za zimna na kąpiel, o czym nasi młodzi podróżnicy przekonują się na własnej skórze. Ciekawość wzbudzają również rosnące niemal na każdym kroku pomarańcze, które wcale nie biorą się z supermarketu, tylko rosną na drzewach jak jabłka. Niby wszyscy o tym wiemy, ale widok uginającego się pod ciężarem owoców drzewka pomarańczowego w dodatku w środku zimy jest, trzeba przyznać, niecodzienny.

 

  

 

Mikołajki na Camp Nou

Najbardziej wyczekiwaną atrakcją jest wizyta na stadionie FC Barcelony. Zarówno Damian jak i Agata okazali się zagorzałymi fanami Barcy i Lionela Messiego, a możliwość znalezienia się w tym miejscu jest nie tylko najlepszym prezentem mikołajkowym, ale również spełnieniem jednego z ich marzeń.

 

Bajkowy świat Gaudiego

Jednak nie tylko egzotyka i futbol wzbudzają zainteresowanie młodzieży. Będąc w Barcelonie nie można pozostać obojętnym wobec dzieł architekta Antonia Gaudiego. Casa Mila, Sagrada Familia, Parc Güell nie tylko wzbudzają zachwyt, ale również przenoszą nas do niezwykłego bajkowego świata wyobraźni.

 

 
 

Poszerzenie horyzontów, pokonanie lęków, narodziny nowej pasji

W Barcelonie spędziliśmy jedynie 5 dni, program był bardzo napięty, a liczba atrakcji i nowych doświadczeń nie do opisania. Jednak najpiękniejsze podczas tej podróży było to, że naprawdę spełniały się marzenia. Marzenia o podróżach, odkrywaniu nowych miejsc, poznawaniu innych kultur, o szczęściu i Przyszłości przez duże P.

Podczas podróży dzieciaki naprawdę odkryły inny świat i przekroczyły wiele granic (i bynajmniej chodzi tu o granice geograficzne). Najważniejsze jest jednak to, że bardzo dużo nauczyły się, zdały sobie sprawę, że mają perspektywy na cudowną przyszłość oraz jak wiele zależy tylko i wyłącznie od nich.

Agata postanowiła wziąć się ostro za naukę hiszpańskiego, chce podróżować i zabrać do Barcelony swoje rodzeństwo. Damian doskonale orientował się w nowym miejscu, błyskawicznie opanował poruszanie się barcelońskim metrem oraz zmierzył się z panicznym wręcz lękiem wysokości, który pokonał wielokrotnie na wzgórzach Montserrat i Tibidabo, a na koniec świetnie bawił się na karuzeli.

Udział w tym projekcie i możliwość towarzyszenia dzieciakom podczas ich podróży marzeń to było niesamowite przeżycie. Błysk w ich  oczach i radość z każdej kolejnej odkrywanej rzeczy na długo pozostaną w mojej pamięci. Ta dwójka dostała szansę na otwarcie się na świat i moim zdaniem doskonale stanęła na wysokości zadania.

Jest jeszcze wiele dzieci, które nadal czekają na swoją szansę. Naprawdę warto im pomóc…

Aina Ambroszkiewicz