Ale Meksyk! – Sylwia Poświata

Nie byłam przygotowana  na ten wyjazd. Nie marzyłam konkretnie o Meksyku, ale od zawsze marzyłam o podróżach. Spakowałam się w ostatniej chwili i poleciałam odkrywać kraj o którym nie miałam najmniejszego pojęcia.
To była podróż szalona, nieplanowana. Jeden telefon od Jadzi, szybka decyzja, wysłanie wniosku urlopowego i kupienie biletów.  Potem już tylko zamykanie wszystkich służbowych spraw, aby przez najbliższe szesnaście dni cieszyć się upragnionym urlopem. Przewodnik wertowałam dopiero w podróży.
Nie sposób jest przebrnąć przez blisko dwa miliony kilometrów kwadratowych podczas dwóch tygodni, dlatego musiałyśmy się zdecydować na jakiś fragment tego ogromnego kraju.  Pomysł który udało nam się zrealizować to przemieszczenie się lądem z Mexico City, największej aglomeracji świata w na Półwysep Jukatan do Cancon i powrót  do stolicy samolotem. 
W czasie tego szaleńczego zmagania się z przestrzenią, zatrzymywałyśmy się w miejscach archeologicznych, gdzie po  raz pierwszy miałam możliwość zetknąć się oko w oko ze starożytnymi zabytkami Meksyku. Byłam oczarowana ruinami  Monte Alban i zachwycona możliwością wspinania się po schodach piramidy Słońca na jej szczyt. Ale Meksyk  to nie tylko piramidy,  to nie tylko cywilizacje Majów, Zapoteków, Olmeków, to nie tylko starożytność sprzed konkwisty. Meksyk to także nowożytność,  przepięknie zdobione kościoły, ogromne katedry, cudowne górskie krajobrazy, dzikie dżungle, muzyka Mariachi, indiańskie wioski, pyszna zupa aztecka, karaibskie plaże, ale przede wszystkim wyjątkowi ludzie.
Życzliwi, otwarci, uśmiechnięci, od których bije ogromna radość życia. Przywiązani  do rodziny i do tradycji. Ciepli i zarażający dobrą energią.
Obraz 544Po pierwsze rodzina.
Dla Meksykanów najważniejsza jest rodzina. Niezależnie od statusu społecznego czy materialnego, wciąż panuje model rodziny wielodzietnej, a więzi rodzinne są bardzo zauważalne. Dzieci są inwestycją, gwarantującą opiekę dla rodziców na starość. Czas, tak ważny w naszej kulturze, ludzi żyjących z zegarkiem w ręku, tam nie jest wartością. Tam celem i wartością jest spotkanie z rodziną, z przyjaciółmi. Wspólne celebrowanie posiłków, wspólne wieczorne wyjście do centrum miasteczka, tańce, rozmowa.  Ludzie zauważają siebie nawzajem i pozdrawiają się na ulicach, w sklepach, są dla siebie po prostu życzliwi.
Moją uwagę zwróciło również publiczne okazywanie uczuć. Meksykanie całują się kiedy chcą i gdzie tylko chcą, absolutnie nie zwracając uwagi na czas i miejsce. I to w takim samym stopniu dotyczy to młodych ludzi jak też dojrzałych. O ile namiętne i dość widowiskowe pocałunki na przykład w metrze mogą trochę dziwić turystów, którzy często z trudem wciskają się do zatłoczonych wagonów pociągów, o tyle widok starszych ludzi, czule trzymających się za dłonie, przytulających i obejmujących się serdecznie na Zacalo, przyprawia o autentyczną zazdrość . Aż się cieplej robi na sercu od takich ujmujących obrazków!
 
Coś dla ducha
Tradycja chrześcijańska w połączeniu z kulturą Indian tworzą niesamowitą mieszankę. Nie ma tu mowy o konflikcie, jest za to wzajemnie uzupełnianie i przenikanie, ale przede wszystkim szacunek. Pogańskie obrzędy są praktykowane w religii katolickiej np. w święto Zmarłych. Zupełnie oswojeni ze śmiercią Meksykanie , czczą ją pod postacią Santa Muerte, przedstawianą jakoś szkielet w białej długiej szacie. Z drugiej strony, Indiańscy szamanie dokonują obrzędów „oczyszczania” przed Katedrą  Metropolitalną w stolicy i nikogo to nie dziwi.
Około 90 % Meksykanów uważa się za katolików. Wierni głęboko przeżywają  modlitwę, w swych obrzędach są żywiołowi i ekspresyjni. Sanktuaria Maryjne są popularnymi celami pielgrzymek, do których wierni wędrują kilka razy w roku.  Widowiskowe karawany pielgrzymów, ubranych w tradycyjne stroje, pieszo udających się do miejsc kultu można zobaczyć choćby na drodze do Sanktuarium Patronki Meksyku, Matki Boskiej z Guadelupe. Miejsc  bliskich sercom  pielgrzymujących nie brakuje, bo kościołów, katedr i sanktuariów jest tysiące.
Meksykanie niejednokrotnie  żarliwą , indywidualną, na głos wypowiedzianą  modlitwą w zawsze otwartych dla wiernych  świątyniach, karmią i umacniają swoją  duchową stronę. 
 Obraz 033 Obraz 029
Jak się bawić to się bawić!
Meksykanie są bardzo dumni ze swojego pochodzenia i trzeba im przyznać, że jak żaden innym naród potrafią świętować. Fiesty wyznaczają rytm życia  społecznego kraju i  są jego integralną częścią. Udział w nich to raj i ogromna przyjemność dla każdego podróżnika. Są barwne, głośnie i widowiskowe. Zwykle są urządzane na cześć patrona miasta, choć wiele z nich, ma też korzenie przedchrześcijańskie. Każda wioska czy też miasteczko, przeznacza co najmniej jeden dzień w roku na huczne świętowanie. W meksykańskim kalendarzu  jest ponad pięć tysięcy fiest.

 Obraz 636Obraz 645

Większość z nich jest mieszaniną prekolumbijskich rytuałów z europejskimi, zwłaszcza hiszpańskimi tradycjami. Meksykanie ubrani w kolorowe maski i egzotyczne kostiumy, godzinami paradują po uliczkach miasteczek, poruszając się tanecznym krokiem w rytm muzyki mariachis. Lokalne święta to doskonała okazja żeby zobaczyć tradycyjne tańce jak Danza de los Viejitos (Taniec Staruszków ) czy Quetzales (taniec upierzonych), czyli typowe folklorystyczne atrakcje Meksyku.

Obraz 170 Obraz 157

Obraz 109Styl życia
Nie sposób jest o tym nie wspomnieć. Meksykanie w niechlubnym ranking najgrubszych narodów świata wyprzedzili już Amerykanów i zajmują pierwsze miejsce.  Nie da się tego nie zauważyć. Obecnie aż  70 % Meksykanów ma nadwagę, a ponad 32% jest otyłych. Choć jest to niewątpliwie szkodliwe dla ich zdrowia, to nie wydają się być z tego powodu nieszczęśliwi. Sportowy dres jest bardzo popularnym ubraniem,  równie wygodnym co wszelkiego rodzaju legginsy. Na co dzień, od święta,  na tańce, na zakupy, do kościoła, wszędzie. W naszej kulturze często możemy się spotkać z tym, że dzieci i młodzież z nadwagą czują się odtrąceni przez towarzystwo, a w Meksyku to w ogóle nie ma miejsca. U nas tuszuje się niedoskonałości sylwetki, tam to nikomu nie przeszkadza. Bo w Meksyku prawie wszyscy są grubi.

Obraz 143 Obraz 607

Podczas pobytu w Meksyku, wielokrotnie „łapałam się” na tym, że pewne zjawiska czy też sytuacje tam zaobserwowane próbowałam przenieść w wyobraźni na grunt Polski. I tak też było z tancerkami na Zocalo w mieście Merida. Puszyste tancerki w bardzo kusych strojach, prezentowały swoje umiejętności taneczne podczas tamtejszego festiwalu. Wdzięk, seksapil, charyzma i energia dziewcząt pozostawiły w cieniu ich nadprogramowe kilogramy.  A u nas? U nas kult szczuplej sylwetki nie pozwala na powszechne prezentowanie wdzięków w rozmiarze XXL. U nas wszystko musi być fit a szczęście jest w rozmiarze S.
Meksykanów nie da się zaszufladkować. Gorąca latynoska kultura decyduje o charakterze kraju.
To z jednej strony prosty, a z drugiej niezwykle barwny naród. Z poczuciem humoru, poczuciem własnej wartości, poczuciem przynależności do własnej rodziny i kraju. Są bardzo uprzejmi, co czasem sprawia wrażenie zachowania przesadnie oficjalnego. Zwracanie się do innych za pomocą zwrotu „Senor’ czy „Senora” jest powszechne, a brak tej formy jest naganny i zostawia  złe wrażenie. Szanują się nawzajem, są  gościnni i towarzyscy. 
Obraz 242Żal było wracać, ale wiadomo, że to co dobre szybko się kończy. Meksykanów zapamiętałam jako szalenie pozytywnych ludzi. Czas spędzony z nimi i obok nich  zaowocował  zastrzykiem  niesamowitej energii na długie tygodnie.  
Do Ameryki Łacińskiej jeszcze wrócę. Jestem pewna, że podróż do Meksyku była zaledwie pierwszym przystankiem do jej poznania.